Dla niektórych zakręt, dla niektórych prosta.
Czy na drodze jednokierunkowej, na której maksymalna dopuszczalna prędkość to 40 km/h, można uderzyć pojazdem w przydrożne drzewo?
Można.
Wczoraj (8 lutego) na ul. Kołłątaja, po wejściu w zakręt (przy boisku Stelli), pojazd uderzył w przydrożną lipę. Na grubej warstwie śniegu znajdującej się pomiędzy jezdnią a chodnikiem widoczne są ślady kół a w pobliżu drzewa- plastikowa kratka osłaniająca chłodnicę pojazdu oraz ramka po tablicy rejestracyjnej (foto1). Pojazd swoim podwoziem zdarł warstwę śniegu i zepchnął na chodnik(foto2).
Patrząc od strony rynku, można by rzec, że kierowca zamiast wykonać zakręt w prawo, pojechał sobie prosto(foto3 i foto4).
Co było powodem tego zderzenia? Zaśnięcie kierowcy; zajmowanie się niepotrzebnymi rzeczami podczas jazdy; skierowanie całej swojej uwagi na atrakcyjnego przechodnia; nagłe pojawienie się (zza drzewa) rowerzysty jadącego w tym samym kierunku?
Nie wiadomo.
Rafał Wojtyniak
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Wersja do wydruku- Send by email



Ja dzisiaj wpadłam w poślizg na bocznej drodze w Poznaniu. Jechałam 20 km/h, a samochód poszedł jakbym jechała o wiele więcej. Na szczęście udało mi się jakoś ustawić samochód na skos i tym samym nie wylądować na płocie. Przyczyną takiego zachowania się pojazdu był zapewne lód, na który najechało jedno koło, a reszta została na twardym i czystym podłożu. Niestety, nieświadomie wcisnęłam lekko hamulec, a to wystarczyło, aby zrobić karuzele na jezdni.
Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać swoje marzenia. I starają się robić to jak najlepiej — Paulo Coelho
Na Kołłątaja niestety nagminna jazda rowerzystów pod prąd, na dodatek nieoświetlonych!!! Ponieważ mieszkam w pobliżu, to widzę zazwyczaj te same osoby, które ten rodzaj ekstremalnego sportu uprawiają i to są ludzie zazwyczaj starsi. Może w tym wieku już jest inne podejście do ludzkiej egzystencji? A może uważają, że jeśli już jadą do kościoła to Opatrzność czuwa? Ta ulica jest teraz b. wąska, tak, że nie ma jak ich ominąć. W tym miejscu nie ma lodu.
http://www.fotohistoryjki.blogspot.com
http://www.jrm.art.pl/http://www.myspace.com/jrmcelticband
Rzeczywiście lodu nie ma. Tutaj raczej nie zawinili rowerzyści jadący pod prąd, bo jakby ich kierowca nagle zauważył, to by odbił w prawo. Mogło być tak, że przed nim jechał rowerzysta (w tę samą stronę), który już był na zakręcie i nagle, jadący szybciej kierowca dogonił go, ale do ostatniej chwili go nie widział- z powodu przesłaniającej widok lipy. Wtedy, żeby nie uderzyć w rowerzystę odbił w lewo i przywalił w drzewo.
Rowerzyści jadący pod prąd to jedno. Ale zdarzają się kierowcy samochodów osobowych, którzy zasuwają pod prąd od 11-go listopada do rynku.
Wczoraj wieczorem taka babka zasuwała pod prąd od 11-go listopada do Lipowej- od rynku jechało trochę samochodów, więc co chwilę musiała zjeżdżać na pobocze, w bramy, gdzie się dało.
Oj, szkoda, że na mnie nie trafiła. Mam pęknięty przedni zderzak, przydałby się nowy z jej OC. Nawet bym nie hamował.
http://www.fotohistoryjki.blogspot.com
http://www.jrm.art.pl/http://www.myspace.com/jrmcelticband
Czasami się przydaje ręczny (na tylne koła)- pomaga ustabilizować poruszanie się w poślizgu, szczególnie kiedy przednie koła stracą przyczepność i nie można za bardzo kierować.
Ręczny ??? Ręczny spowoduje tylko zerwanie przyczepności tylnych kół - nie pamiętam gdzie to czytałem, ale chyba lepiej jest kręcić kierownicą szybko w prawo - lewo, aż kierunek jazdy przednich kół trafi na wektor wg którego porusza się samochód.
http://www.e-lubon.pl" onclick="window.open(this.href);return false;
Czasami kręcenie już nic nie daje, szczególnie, gdy dostanie się w poślizg na zakręcie, czy skrzyżowaniu, gdzie nie ma drogi na wprost, a my chcemy skręcić powiedzmy w prawo.
Może mi się bardziej przydaje ręczny, bo mam napęd na tylne koła i tył samochodu jest cięższy (maluch :-). Zawsze można nadrzucić "tyłkiem" w odpowiednią stronę ;-)
Jest spore ziarno prawdy w tym ręcznym hamulcu.
W przypadku podsterowności, czyli poszerzania zakrętu przez pojazd, układ ESP rozpoczyna hamowanie właśnie od tylniej osi.
Wprawni w takiej sytuacji uderzają lewą nogą w pedał hamulca, jednocześnie utrzymując gaz na stałym poziomie. Podsterowność znika. Można ale trudniej ten sam efekt uzyskac hamulcem ręcznym. Tylko należy go podciągnąć na ułamek sekundy, a nie zaciągnąć ;)
Z kręceniem kierownicą też się zgadzam, ale wektor podsterownego pojazdu jest na linii hipotetycznego drzewa...
by nie wpasć w poslizg ,po prostu nie nalezy naduzywac pedału sprzęgła/przedni naped/
gdy wciśniemy sprzegło, to auto nie reaguje na ruchy kierownica, a nie daj Boze nacisniemy jesio hamulec...